Świadectwa widzów kanału
UWOLNIENIE OD NIECHĘCI DO SIEBIE
Około dwóch miesięcy temu, w połowie grudnia wracając z wieczornych zajęć włączyłam sobie nauczenie Marii Vadii o wychodzeniu z grobów. Słuchałam z uważnością, chociaż trudno było mi się skupić w samochodzie. Byłam po kolejnym intensywnym tygodniu i weekendzie, kiedy kłębiło się we mnie mnóstwo emocji. Kiedy dojechałam na parking pod domem postanowiłam zostać w samochodzie, żeby wysłuchać go do końca. Wyrzekałam się ducha śmierci. Maria mówiła o tym, że wchodzi on do naszego życia niepostrzeżenie, przyklejając się do różnych wydarzeń. Byłam już kiedyś na modlitwie wstawienniczej, a także u egzorcysty, który powiedział mi, że Bóg pokazuje mi nienawiść we mnie. Nigdy nie czułam jej do nikogo. Ale od dzieciństwa ogromne ilości złości kierowałam na siebie. Często czułam ogromną nienawiść do siebie samej. Raz na jakiś czas wpadłam w stan, w którym czułam ogromną odrazę do siebie, a jednocześnie przekonanie, że tak powinnam się czuć, więc czułam niechęć do tego, kto próbował mi pomóc, z trudem wytrzymywałam w Kościele, nie potrafiłam się modlić. Nawet drobny błąd sprawiał, że zaczynałam myśleć o sobie bardzo negatywnie, a gromadzenie się kolejnych mikro porażek wywoływał lawinę nienawiści. Codziennie z ogromnym wysiłkiem walczyłam o to, żeby nie dać się tej lawinie pochłonąć. Zdarzały mi się sny, w których sama siebie krzywdzę w okrutny sposób. Bywało, że uderzałam się sama po głowie lub miałam ochotę się okaleczyć lub skrzywdzić. Moje myśli pełne były przekleństw wobec samej siebie. Leczyłam się na terapii, na spotkaniach 12 kroków, oddawałam to Bogu, ale wciąż myślałam, że to problem emocjonalny a nie duchowy. Od 2 miesięcy jestem wolna. Z pomocą Marii Vadii nazwałam ducha śmierci po imieniu i wyrzekłam się w imię Chrystusa jego władzy nade mną. Bóg zdjął mi ogromny ciężar z pleców. Wiem to od 2 miesięcy, ale chciałam zobaczyć, czy to wszystko nie wróci. Nie wraca! Nie ma prawa! Chwała Panu! jestem wolna od więzów, które trzymały mnie przez ogromną większość życia i które nie pozwalały mi uwierzyć, że jestem Ukochaną Córką Boga i że Jego miłosierdzie nigdy mnie nie omijało.
Około dwóch miesięcy temu, w połowie grudnia wracając z wieczornych zajęć włączyłam sobie nauczenie Marii Vadii o wychodzeniu z grobów. Słuchałam z uważnością, chociaż trudno było mi się skupić w samochodzie. Byłam po kolejnym intensywnym tygodniu i weekendzie, kiedy kłębiło się we mnie mnóstwo emocji. Kiedy dojechałam na parking pod domem postanowiłam zostać w samochodzie, żeby wysłuchać go do końca. Wyrzekałam się ducha śmierci. Maria mówiła o tym, że wchodzi on do naszego życia niepostrzeżenie, przyklejając się do różnych wydarzeń. Byłam już kiedyś na modlitwie wstawienniczej, a także u egzorcysty, który powiedział mi, że Bóg pokazuje mi nienawiść we mnie. Nigdy nie czułam jej do nikogo. Ale od dzieciństwa ogromne ilości złości kierowałam na siebie. Często czułam ogromną nienawiść do siebie samej. Raz na jakiś czas wpadłam w stan, w którym czułam ogromną odrazę do siebie, a jednocześnie przekonanie, że tak powinnam się czuć, więc czułam niechęć do tego, kto próbował mi pomóc, z trudem wytrzymywałam w Kościele, nie potrafiłam się modlić. Nawet drobny błąd sprawiał, że zaczynałam myśleć o sobie bardzo negatywnie, a gromadzenie się kolejnych mikro porażek wywoływał lawinę nienawiści. Codziennie z ogromnym wysiłkiem walczyłam o to, żeby nie dać się tej lawinie pochłonąć. Zdarzały mi się sny, w których sama siebie krzywdzę w okrutny sposób. Bywało, że uderzałam się sama po głowie lub miałam ochotę się okaleczyć lub skrzywdzić. Moje myśli pełne były przekleństw wobec samej siebie. Leczyłam się na terapii, na spotkaniach 12 kroków, oddawałam to Bogu, ale wciąż myślałam, że to problem emocjonalny a nie duchowy. Od 2 miesięcy jestem wolna. Z pomocą Marii Vadii nazwałam ducha śmierci po imieniu i wyrzekłam się w imię Chrystusa jego władzy nade mną. Bóg zdjął mi ogromny ciężar z pleców. Wiem to od 2 miesięcy, ale chciałam zobaczyć, czy to wszystko nie wróci. Nie wraca! Nie ma prawa! Chwała Panu! jestem wolna od więzów, które trzymały mnie przez ogromną większość życia i które nie pozwalały mi uwierzyć, że jestem Ukochaną Córką Boga i że Jego miłosierdzie nigdy mnie nie omijało.
Z.
UZDROWIENIE NAROŚLI NA GARDLE
Chorowałam parę miesięcy temu na gardło. Dziwny stan utrzymywał się kilka tygodni, więc poszłam do lekarza i przepisał mi lekarstwa. Po wizycie, jak przyszłam do domu, o dziwo wszystko przeszło. Wiec myślałam sobie: problem z głowy, Ale się myliłam.... Po jakimś czasie zauważyłam na migdale, że robi się jakaś plama? narośl? Nie wiem, co to było, Ale z dnia na dzień zaczęło się to robić coraz większe i większe, a nie bolało. Okropnie się przestraszyłam, I tysiąc myśli na minutę: co teraz? Mój syn doradził, abym zaczęła brać to lekarstwo ,co pani doktor mi zaleciła, Po namowie zaczęłam zażywać, ale nie wierząc, że to coś da. Siedząc kiedyś przy maszynie do szycia, bo jestem krawcową i pracuje w domu, zaczęłam słuchać waszego jakiegoś podcastu, dzisiaj nie pamiętam jaki tytuł. Czytałyście czyjeś świadectwa i po tym czytaniu zaczęłyście się modlić za różne osoby, I ja w pewnej chwili usłyszałam Monikę, jak modli się o jakąś osobę, która ma chore gardło, migdały, że jakieś ma nacieki czy narośle, plamy na migdałach, i w tym momencie poczułam takie ciepło, jakieś ciarki , takie dziwne uczucie, że ciężko teraz to opisać, ale ja tak jak bym wiedziała że to Pan Bóg do mnie mówi. Oczywiście na drugi dzień przyszły wątpliwości, czy to słyszałam, ale znowu oglądając Wasz następny jakiś filmik, słyszę, jak Monika mówi, że ma teraz jakieś rozpoznanie, że jakaś kobieta, blondynka teraz siedzi i ma jakieś wątpliwości i że Pan Bóg mówi, żeby uwierzył. Rozpłakałam się..... I tak, uzdrowił mnie Pan Bóg, To coś z migdałów zeszło, zniknęło. Chwała Panu.......... Dziękuje Wam!
Chorowałam parę miesięcy temu na gardło. Dziwny stan utrzymywał się kilka tygodni, więc poszłam do lekarza i przepisał mi lekarstwa. Po wizycie, jak przyszłam do domu, o dziwo wszystko przeszło. Wiec myślałam sobie: problem z głowy, Ale się myliłam.... Po jakimś czasie zauważyłam na migdale, że robi się jakaś plama? narośl? Nie wiem, co to było, Ale z dnia na dzień zaczęło się to robić coraz większe i większe, a nie bolało. Okropnie się przestraszyłam, I tysiąc myśli na minutę: co teraz? Mój syn doradził, abym zaczęła brać to lekarstwo ,co pani doktor mi zaleciła, Po namowie zaczęłam zażywać, ale nie wierząc, że to coś da. Siedząc kiedyś przy maszynie do szycia, bo jestem krawcową i pracuje w domu, zaczęłam słuchać waszego jakiegoś podcastu, dzisiaj nie pamiętam jaki tytuł. Czytałyście czyjeś świadectwa i po tym czytaniu zaczęłyście się modlić za różne osoby, I ja w pewnej chwili usłyszałam Monikę, jak modli się o jakąś osobę, która ma chore gardło, migdały, że jakieś ma nacieki czy narośle, plamy na migdałach, i w tym momencie poczułam takie ciepło, jakieś ciarki , takie dziwne uczucie, że ciężko teraz to opisać, ale ja tak jak bym wiedziała że to Pan Bóg do mnie mówi. Oczywiście na drugi dzień przyszły wątpliwości, czy to słyszałam, ale znowu oglądając Wasz następny jakiś filmik, słyszę, jak Monika mówi, że ma teraz jakieś rozpoznanie, że jakaś kobieta, blondynka teraz siedzi i ma jakieś wątpliwości i że Pan Bóg mówi, żeby uwierzył. Rozpłakałam się..... I tak, uzdrowił mnie Pan Bóg, To coś z migdałów zeszło, zniknęło. Chwała Panu.......... Dziękuje Wam!
Bożena
UZDROWIENIE NEREK
Karolino, o uzdrowieniu nerek i zaraz po tym moja sąsiadka, z którą dobrze się rozumiemy, wspieramy w sprawach wiary, Boga itp., źle się poczuła, Po tym, co Ty opisywałaś, domyśliłam się, że to ta sama choroba, ale nie chciałam jej straszyć, Prosiłam Boga o pomoc, ale sąsiadka wylądowała na SOR-ze. Tam jej powiedzieli że to kamienie nerkowe i że czeka ją operacja. Bardzo się bała operacji. Wiedziałam, że to nie przypadek, że akurat tuż przed jej chorobą, słuchałam Twojego świadectwa akurat o tym samym. W kolejnych dniach utwierdzałam się w tym, że Bóg się mną posługuje, żeby pomóc jej, bo codziennie niemal natrafiałam na jakieś nauczanie i świadectwo o uzdrowieniu nerek i od razu wysyłałam jej linka. Tak bylo przez jakieś dwa, trzy tygodnie. Nie wiem, ile z nich odsłuchała, ale na pewno jednego Marii Vadii wysłuchała, bo napisała w smsie, że piękne jest to o uzdrowieniu, a było to nauczanie o tym, jak Jezus przyszedł do samochodu Marii i uzdrowił nerki jej mamy... Za jakieś dwa dni [sąsiadka] pojechała ze strachem do lekarza i zaraz dzwoni... CUD, CUD, CUD! Nie ma powodu ani do operacji, ani do strachu. Lekarz mówi, ze jest tego niewiele i to w takim miejscu, że samo na pewno zejdzie. CHWAŁA PANU i za to uzdrowieniem i za to że posłużył się mną, nieużytecznym narzędziem i że w taki sposób, o którym mówiłaś, Karolino, czyli przez świadectwo kogoś po to, aby to samo uczynić innej osobie
Karolino, o uzdrowieniu nerek i zaraz po tym moja sąsiadka, z którą dobrze się rozumiemy, wspieramy w sprawach wiary, Boga itp., źle się poczuła, Po tym, co Ty opisywałaś, domyśliłam się, że to ta sama choroba, ale nie chciałam jej straszyć, Prosiłam Boga o pomoc, ale sąsiadka wylądowała na SOR-ze. Tam jej powiedzieli że to kamienie nerkowe i że czeka ją operacja. Bardzo się bała operacji. Wiedziałam, że to nie przypadek, że akurat tuż przed jej chorobą, słuchałam Twojego świadectwa akurat o tym samym. W kolejnych dniach utwierdzałam się w tym, że Bóg się mną posługuje, żeby pomóc jej, bo codziennie niemal natrafiałam na jakieś nauczanie i świadectwo o uzdrowieniu nerek i od razu wysyłałam jej linka. Tak bylo przez jakieś dwa, trzy tygodnie. Nie wiem, ile z nich odsłuchała, ale na pewno jednego Marii Vadii wysłuchała, bo napisała w smsie, że piękne jest to o uzdrowieniu, a było to nauczanie o tym, jak Jezus przyszedł do samochodu Marii i uzdrowił nerki jej mamy... Za jakieś dwa dni [sąsiadka] pojechała ze strachem do lekarza i zaraz dzwoni... CUD, CUD, CUD! Nie ma powodu ani do operacji, ani do strachu. Lekarz mówi, ze jest tego niewiele i to w takim miejscu, że samo na pewno zejdzie. CHWAŁA PANU i za to uzdrowieniem i za to że posłużył się mną, nieużytecznym narzędziem i że w taki sposób, o którym mówiłaś, Karolino, czyli przez świadectwo kogoś po to, aby to samo uczynić innej osobie
Asia
MOC BOGA W DZIĘKCZYNIENIU
Najpierw usłyszałam Twoje świadectwo, Dzień nie należał do najlepszych. Kolejna kłótnia z szefem i jednocześnie mężem pokazała mi, że moja przyszłość w firmie stoi pod dużym znakiem zapytania. Ale miałam 150 km przed sobą i w drodze do Liège (Belgia), gdzie nadzoruje obecnie przygotowania do ważnej kontroli, od której zależy „być lub nie być” w jednym z naszych czterech domów dla osób niepełnosprawnych, więc mogłam chwilę odetchnąć. Włączyłam nagranie podcastu i tłumaczenie konferencji Marii Valdii (Bogu chwała za posługę Karoliny!!!). Ważność dziękczynienia za rozwiązanie problemu w którym jestem / możemy mieć udział. Wszystko powoli zaczęło układać się w mojej głowie i rodzaj pokrzepienia zastąpił dużą część smutku. Łzy oczyszczenia (choć płacze bardzo rzadko) przyniosły nadzieję… Kontynuowałam swoje obowiązki. W ciągu dnia - telefon - dowiedziałam się, że jest potrzeba, żebym odblokowała kartę bankowa w innym domu i że bank jest otwarty do 17h. Musiałam jednak wykonać prace dnia, przebyć 150 km drogi powrotnej, żeby móc osobiście pokazać odpowiednie dokumenty. Wyliczyłam sobie czas i zrobiłam jak najlepiej potrafię. Gdy dojeżdżałam do banku, była 16:56. Zaparkowałam auto i zaczęłam dziękować za możliwość załatwienia tej sprawy „ dzisiaj”, mimo że wiedziałam, że szans właściwie nie ma. Docierając przed drzwi kontynuowałam modlitwę dziękczynienia za wielkość i WSZECHMOC Bożą widząc jednocześnie zaciągnięte story bankowego punktu . Ale przecież jak Bóg otwiera Gabinet medyczny dla marii Waldi czemu nie może dla mnie otworzyć banku… kwestia logiki. Przez szczelinę zaklejonej szyby w zamkniętych drzwiach widziałam pracownika banku ubranego już w kurtkę ze swoją teczką, gotowego do wyjścia. Zadzwoniłam. Obrócił się w moją stronę i niezadowolony zaczął mówić, że wszystko już zamknięte i nie da się nic załatwić. Była 16.58 .Z całą nadzieją w modlitwę i powołując się na to co usłyszałam, powiedziałam mu „tylko karta"... Ale mężczyzna kontynuował kiwanie głową, a ja powtórzyłam „tylko karta”. Otworzył drzwi i zaczął mi tłumaczyć, że cały system komputerowy już jest wyłączony i że nie potrafi zidentyfikować mnie oficjalnie, więc nic dziś już nie załatwię. Procedury. Była we mnie wiara. Spojrzał na mnie jeszcze raz i poprosił o dowód osobisty. Podszedł do biurka, Trwało to chwilę, po czym wziął leżąca tam kartę i mi ją podał. Sprawa była załatwiona. Zdumiona obiegiem sprawy powiedziałam mu, że jest częścią cudu. Uśmiechnął się…. Pojechałam następnie do instytucji, żeby włożyć do biura kartę bankową, której dyrektorka używa jako jedyne źródło finansowania wszelkich potrzeb. Poszłam na teren przywitać się z pracownikami, będącymi na dyżurze Poinformowałam, że udało mi się odzyskać zablokowana kartę. Jedna z edukatorek powiedziała, że bardzo się cieszy, bo to ona „zablokowała” kartę niechcący, ale że powiedziano jej że kolejne zakupy będzie można zrobić dopiero co najmniej za tydzień. Martwiła się i czuła się winna, bo sprawiało to duży problem techniczny. Odpowiedziałam całą historię, a ona powiedziała: "Jak to? Pan z tego punktu bankowego jest znany z tego, że jest bardzo niemiły i bardzo niedostępny, Poza tym ostatnio bank banki są ciagle zamknięte i nigdy nie wiadomo kiedy jakąś sprawę da się załatwić". Wiedząc, że jest niewierząca, powiedziałam tylko „Ale to normalne, że mi się „udało, bo ja się modliłam". I powiedziałam, że na dodatek temu panu może wydawało się, że jestem dziwna bo oznajmiłam mu, że jest częścią cudu. Roześmiałyśmy się serdecznie, a ja życząc dobrego wieczoru pojechałam do domu. Chwała Panu!!! Krzyknęłam w samochodzie, żeby było to bardzo wyraźne.i oby tak dalej!!
Najpierw usłyszałam Twoje świadectwo, Dzień nie należał do najlepszych. Kolejna kłótnia z szefem i jednocześnie mężem pokazała mi, że moja przyszłość w firmie stoi pod dużym znakiem zapytania. Ale miałam 150 km przed sobą i w drodze do Liège (Belgia), gdzie nadzoruje obecnie przygotowania do ważnej kontroli, od której zależy „być lub nie być” w jednym z naszych czterech domów dla osób niepełnosprawnych, więc mogłam chwilę odetchnąć. Włączyłam nagranie podcastu i tłumaczenie konferencji Marii Valdii (Bogu chwała za posługę Karoliny!!!). Ważność dziękczynienia za rozwiązanie problemu w którym jestem / możemy mieć udział. Wszystko powoli zaczęło układać się w mojej głowie i rodzaj pokrzepienia zastąpił dużą część smutku. Łzy oczyszczenia (choć płacze bardzo rzadko) przyniosły nadzieję… Kontynuowałam swoje obowiązki. W ciągu dnia - telefon - dowiedziałam się, że jest potrzeba, żebym odblokowała kartę bankowa w innym domu i że bank jest otwarty do 17h. Musiałam jednak wykonać prace dnia, przebyć 150 km drogi powrotnej, żeby móc osobiście pokazać odpowiednie dokumenty. Wyliczyłam sobie czas i zrobiłam jak najlepiej potrafię. Gdy dojeżdżałam do banku, była 16:56. Zaparkowałam auto i zaczęłam dziękować za możliwość załatwienia tej sprawy „ dzisiaj”, mimo że wiedziałam, że szans właściwie nie ma. Docierając przed drzwi kontynuowałam modlitwę dziękczynienia za wielkość i WSZECHMOC Bożą widząc jednocześnie zaciągnięte story bankowego punktu . Ale przecież jak Bóg otwiera Gabinet medyczny dla marii Waldi czemu nie może dla mnie otworzyć banku… kwestia logiki. Przez szczelinę zaklejonej szyby w zamkniętych drzwiach widziałam pracownika banku ubranego już w kurtkę ze swoją teczką, gotowego do wyjścia. Zadzwoniłam. Obrócił się w moją stronę i niezadowolony zaczął mówić, że wszystko już zamknięte i nie da się nic załatwić. Była 16.58 .Z całą nadzieją w modlitwę i powołując się na to co usłyszałam, powiedziałam mu „tylko karta"... Ale mężczyzna kontynuował kiwanie głową, a ja powtórzyłam „tylko karta”. Otworzył drzwi i zaczął mi tłumaczyć, że cały system komputerowy już jest wyłączony i że nie potrafi zidentyfikować mnie oficjalnie, więc nic dziś już nie załatwię. Procedury. Była we mnie wiara. Spojrzał na mnie jeszcze raz i poprosił o dowód osobisty. Podszedł do biurka, Trwało to chwilę, po czym wziął leżąca tam kartę i mi ją podał. Sprawa była załatwiona. Zdumiona obiegiem sprawy powiedziałam mu, że jest częścią cudu. Uśmiechnął się…. Pojechałam następnie do instytucji, żeby włożyć do biura kartę bankową, której dyrektorka używa jako jedyne źródło finansowania wszelkich potrzeb. Poszłam na teren przywitać się z pracownikami, będącymi na dyżurze Poinformowałam, że udało mi się odzyskać zablokowana kartę. Jedna z edukatorek powiedziała, że bardzo się cieszy, bo to ona „zablokowała” kartę niechcący, ale że powiedziano jej że kolejne zakupy będzie można zrobić dopiero co najmniej za tydzień. Martwiła się i czuła się winna, bo sprawiało to duży problem techniczny. Odpowiedziałam całą historię, a ona powiedziała: "Jak to? Pan z tego punktu bankowego jest znany z tego, że jest bardzo niemiły i bardzo niedostępny, Poza tym ostatnio bank banki są ciagle zamknięte i nigdy nie wiadomo kiedy jakąś sprawę da się załatwić". Wiedząc, że jest niewierząca, powiedziałam tylko „Ale to normalne, że mi się „udało, bo ja się modliłam". I powiedziałam, że na dodatek temu panu może wydawało się, że jestem dziwna bo oznajmiłam mu, że jest częścią cudu. Roześmiałyśmy się serdecznie, a ja życząc dobrego wieczoru pojechałam do domu. Chwała Panu!!! Krzyknęłam w samochodzie, żeby było to bardzo wyraźne.i oby tak dalej!!
Kinga
UZDROWIENIE KRWAWIENIA
W 6 odcinku padło poznanie o uzdrawianiu krwawienia z odbytnicy. Chociaż nawet nie modliłam się o to, poczułam, że te słowa mnie dotykają. Minęło trochę czasu, a objawy ustały i nie wróciły (...)"
W 6 odcinku padło poznanie o uzdrawianiu krwawienia z odbytnicy. Chociaż nawet nie modliłam się o to, poczułam, że te słowa mnie dotykają. Minęło trochę czasu, a objawy ustały i nie wróciły (...)"
Widzka
ŚWIADECTWO WYBACZENIA
Dziękuję za kolejne przetłumaczone nauczanie Marii Vadii. Przyznam, że sceptycznie podchodziłam, do pomysłu, że może się coś zadziać się w czasie słuchania tłumaczenia.... Ale to, co się stało, zmieniło moje nastawienie. Wysłuchałam odcinka i modliłam się w trakcie tak, jak sugerowałaś. Prosiłam, aby Pan pokazał mi, komu mam przebaczyć. Długo nie musiałam czekać, bo po ok 30 minutach zadzwoniła do mnie soba, przez którą przepłakałam całe popołudnie. Miałam w planie już się z nią nie kontaktować. Mówiłam sobie: wybaczam, ale już nie chce jej widzieć.... A ona dzwoni. Jest w szpitalu i boi sie, i prosi o modlitwę! Od razu mi przeszła złość i uraza. Zapewniłam o modlitwie i błogosławię jej i nawet zaplanowałyśmy spotkanie, jak już będzie w domu. Nieeee tego sama bym nie dala radu zrobić. Zapomniałam urazę i myślę o niej z troską i miłością!!! Chwała Panu
Dziękuję za kolejne przetłumaczone nauczanie Marii Vadii. Przyznam, że sceptycznie podchodziłam, do pomysłu, że może się coś zadziać się w czasie słuchania tłumaczenia.... Ale to, co się stało, zmieniło moje nastawienie. Wysłuchałam odcinka i modliłam się w trakcie tak, jak sugerowałaś. Prosiłam, aby Pan pokazał mi, komu mam przebaczyć. Długo nie musiałam czekać, bo po ok 30 minutach zadzwoniła do mnie soba, przez którą przepłakałam całe popołudnie. Miałam w planie już się z nią nie kontaktować. Mówiłam sobie: wybaczam, ale już nie chce jej widzieć.... A ona dzwoni. Jest w szpitalu i boi sie, i prosi o modlitwę! Od razu mi przeszła złość i uraza. Zapewniłam o modlitwie i błogosławię jej i nawet zaplanowałyśmy spotkanie, jak już będzie w domu. Nieeee tego sama bym nie dala radu zrobić. Zapomniałam urazę i myślę o niej z troską i miłością!!! Chwała Panu
Magda
UZDROWIENIE ŁĄKOTKI W KOLANIE
Chwała Panu, miałem uszkodzona łąkotkę w prawym kolanie, od czerwca 2022 z tym się zmagałem i po wysłuchaniu tego nagrania i modlitwie ból odszedł i kolano wróciło do pełnej sprawności. Natychmiast w drodze w tramwaju
Z tym prawym kolanem to było dokładnie tak, że byłem na nartach, jak co tydzień w sezonie zimowm mam w zwyczaju jeździć z dziećmi na narty. Był koniec sezonu tj. druga połowa marca i nasz ostatni wyjazd, więc ja stwierdziłem, że pojadę sobie teraz na maksa
no i tak pojechałem, że o mały włos a by się to skończyło upadkiem i jakąś jeszcze gorszą kontuzją, ale było tak, że na długiej prostej po zakręcie była skocznia taka górka na górce i bardzo mocno wyskoczyłem na niej na nartach w górę i jak i wylądowałem cudem na dwóch nartach, lecz odgięło mnie do tyłu tak, że musiałem przysiąść na tyłach nart. Już wówczas myślałem, że coś złego się stało, lecz nie było najgorzej tj. nic wielkiego się nie działo.
Później tj. po 3 miesiącach tj. w czerwcu 2022, żona poprosiła mnie, abym wyczyścił syfon w zlewie w kuchni i ja się schyliłem, przyklęknąłem na prawe kolano i trach coś się stało od tego dnia pojawił się ból, napięcie w kolanie, ograniczona ruchomość brak możliwość skrętów na boki i w zasadzie to było coraz gorzej. Zacząłem się modlić w tej sprawie ale też i diagnozować. Na moje szczęście lub nieszczęście mam w rodzinie pod dostatkiem różnych lekarzy w tym teścia który jest chirurgiem od ponad 20 lat i na kolanach się zna jak mało kto
. Po rozmowie z nim na temat moich dolegliwości orzekł że to łąkotka i że nic z tym nie zrobię i że będzie tylko gorzej . Ja nie dałem za wygraną i zacząłem się bardziej modlić i oglądać mszę o uzdrowienie, chodzić na różne wydarzenia charyzmatyczne wołając o uzdrowienie tak jak bym chciał wypracować czy zasłużyć na uzdrowienie ... A z kolanem było coraz gorzej. Byłem nawet na Chwała Mu w Łodzi i nic
Gdy nastał wrzesień zacząłem rozważać do którego ortopedy pójść i jaki zabieg mnie czeka. Było już tak źle że nie mogłem stanąć na prawej nodze i tu nagle przyszła pierwsza odsłona uzdrowienia u nas w parafii w Krakowie zabraliśmy dzieci 1 września 2022 na mszę na dobry początek roku szkolnego, była to msza po południu o 18.30 taka zwykła msza a ja nie mogłem na niej wystać bo tak bolała mnie noga w prawym kolanie a jeszcze musiałem młodszą córkę trzymać na rękach więc w desperacji przed komunia poprosiłem Pana Jezusa o pomoc mówiąc że ja na prawdę potrzebuje uzdrowienia tego kolana bo muszę służyć dzieciom i nie mam czasu na operację, zabiegi diagnostykę czy rechsbilitacja i niesamowite było to że do komunii przystępowałem z bólem i kuśtykając a jak wstałem po komunii to ból odszedł.
Niestety dałem sobie ukraść to uzdrowienie, narzekając i powątpiewajac w uzdrowienie i ból wrócił znowu napięcie w kolanie brak możliwości skrętu itp
do momentu Twojego nagrania, do którego link przesłała mi żona.
Przesłuchalem to nagranie na raty jadąc w tramwaju i pomodliłem się o uzdrowienie razem z Tobą i ból odszedł i kolano dobrze działa od 3 tygodni jest zupełnie dobrze nawet postanowiłem to sprawdzić wbiegając po schodach na 10 piętro gdzie mieszkamy i jest ok i Chwała Panu. Chodzę po tych schodach na 10 piętro po kilka razy na dzień i nic się nie dzieje, ale zrobię jeszcze USG po świętach i dam znać .
Dziękuję za to nagranie.
Tak podsumowując, mogę jeszcze napisać, że zanim przesłuchalem to nagranie to był duży ból w prawym kolanie tak jak pisałem. Były problemy z rotacją kolana i z chodzeniem, staniem czy też jazda samochodem natomiast po przesłuchaniu tego nagrania te bóle odeszły i normalnie funkcjonuje
jeszcze raz Chwała Panu!
Chwała Panu, miałem uszkodzona łąkotkę w prawym kolanie, od czerwca 2022 z tym się zmagałem i po wysłuchaniu tego nagrania i modlitwie ból odszedł i kolano wróciło do pełnej sprawności. Natychmiast w drodze w tramwaju
Z tym prawym kolanem to było dokładnie tak, że byłem na nartach, jak co tydzień w sezonie zimowm mam w zwyczaju jeździć z dziećmi na narty. Był koniec sezonu tj. druga połowa marca i nasz ostatni wyjazd, więc ja stwierdziłem, że pojadę sobie teraz na maksa
Później tj. po 3 miesiącach tj. w czerwcu 2022, żona poprosiła mnie, abym wyczyścił syfon w zlewie w kuchni i ja się schyliłem, przyklęknąłem na prawe kolano i trach coś się stało od tego dnia pojawił się ból, napięcie w kolanie, ograniczona ruchomość brak możliwość skrętów na boki i w zasadzie to było coraz gorzej. Zacząłem się modlić w tej sprawie ale też i diagnozować. Na moje szczęście lub nieszczęście mam w rodzinie pod dostatkiem różnych lekarzy w tym teścia który jest chirurgiem od ponad 20 lat i na kolanach się zna jak mało kto
Niestety dałem sobie ukraść to uzdrowienie, narzekając i powątpiewajac w uzdrowienie i ból wrócił znowu napięcie w kolanie brak możliwości skrętu itp
do momentu Twojego nagrania, do którego link przesłała mi żona.
Przesłuchalem to nagranie na raty jadąc w tramwaju i pomodliłem się o uzdrowienie razem z Tobą i ból odszedł i kolano dobrze działa od 3 tygodni jest zupełnie dobrze nawet postanowiłem to sprawdzić wbiegając po schodach na 10 piętro gdzie mieszkamy i jest ok i Chwała Panu. Chodzę po tych schodach na 10 piętro po kilka razy na dzień i nic się nie dzieje, ale zrobię jeszcze USG po świętach i dam znać .
Dziękuję za to nagranie.
Tak podsumowując, mogę jeszcze napisać, że zanim przesłuchalem to nagranie to był duży ból w prawym kolanie tak jak pisałem. Były problemy z rotacją kolana i z chodzeniem, staniem czy też jazda samochodem natomiast po przesłuchaniu tego nagrania te bóle odeszły i normalnie funkcjonuje
mICHAŁ
UZDROWIENIE BÓLU NOGI PO OPERACJI
Od kilku miesięcy bolała mnie noga, którą złamałam 5 lat temu. Z dnia na dzień było coraz gorzej: utykałam, staw skokowy był opuchnięty, miałam problemy przy wchodzeniu i schodzeniu ze schodów, szczególnie rano. Nie byłam w stanie dłużej ustać na nogach, więc popołudniami leżałam i odpoczywałam. Po 3 miesiącach udałam się do swojego chirurga, ale okazało się, że jest na miesięcznym urlopie. Powiedziałam o swoim problemie Karolinie, która zaproponowała modlitwę wstawienniczą
Na drugi dzień po modlitwie było lepiej, noga mniej bolała. Trzeciego dnia na tyle dobrze funkcjonowałam, że mogłam przygotować się na urodzinową uroczystość rodzinną i upiekłam trzy pizze oraz cztery ciasta. Pan jest wielki! Chwała Mu!"
Od kilku miesięcy bolała mnie noga, którą złamałam 5 lat temu. Z dnia na dzień było coraz gorzej: utykałam, staw skokowy był opuchnięty, miałam problemy przy wchodzeniu i schodzeniu ze schodów, szczególnie rano. Nie byłam w stanie dłużej ustać na nogach, więc popołudniami leżałam i odpoczywałam. Po 3 miesiącach udałam się do swojego chirurga, ale okazało się, że jest na miesięcznym urlopie. Powiedziałam o swoim problemie Karolinie, która zaproponowała modlitwę wstawienniczą
bASIA
ODEJŚCIE MIGRENY
Karolino, pisałam, że miałam migrenę, Ty za mnie się pomodliłaś i gdy tylko to przeczytałam - OD RAZU ten okropny, silny ból zniknął, tak po prostu! I wstałam z łóżka i zrobiłam sobie kakao
dziękuję Ci za modlitwę, Bóg jest taki dobry dla nas
️
Karolino, pisałam, że miałam migrenę, Ty za mnie się pomodliłaś i gdy tylko to przeczytałam - OD RAZU ten okropny, silny ból zniknął, tak po prostu! I wstałam z łóżka i zrobiłam sobie kakao
dziękuję Ci za modlitwę, Bóg jest taki dobry dla nas
️
mARYSIA
UZDROWIENIE EMOCJI
Dziękuję za dar uzdrowienia emocjonalnego. Oba obrazy: z dorosłą kobietą i dzieckiem oraz z Babcią i ciastem tak silnie mnie dotknęły, że nastąpiło uwolnienie od głębokiego żalu towarzyszącego mi od dzieciństwa i przyniosło pojednanie. To po prostu niesamowite.
Dziękuję za dar uzdrowienia emocjonalnego. Oba obrazy: z dorosłą kobietą i dzieckiem oraz z Babcią i ciastem tak silnie mnie dotknęły, że nastąpiło uwolnienie od głębokiego żalu towarzyszącego mi od dzieciństwa i przyniosło pojednanie. To po prostu niesamowite.
d.
(...) Dziękuję za modlitwę na koniec tego filmu obraz, w którym Jezus mówi ze mnie kocha był dla mnie bo od razu chciałam płakać zanim to powiedziałaś i tą miłość mnie zalała. Dowiedziałam się również, że Bóg chce przebywać ze mną w ciszy, żeby mógł mi cos powiedzieć dziękuję Wam pięknie (...)
pATRYCJA w.
Ja podczas modlitwy poczułam jakby wszystkie ciężary, jakieś lęki w trudnych dla mnie obecnie sytuacjach ze mnie tak odpływały, czuję coraz większy pokój o wszystko, Wierzę, że obraz ostrej trawy, przebywania z Bogiem w ciszy, pełnej ufności i zanurzenia się tylko właśnie w Nim jest dla mnie. Panie Ty Wiesz wszystko, dla Ciebie wszystko jest możliwe. ️ Bądź Uwielbiony Panie czuję też gorące dłonie i jestem niesamowicie wzruszona jak Bogu na każdym człowieku zależy
GOSIA
Podczas tego odcinka dosłownie zaniemówiłam bo dostałam od razu potwierdzenia i odpowiedzi na wszystkie ostatnio zadane Bogu pytania 🙂 Apogeum była chyba historia z A. Sztabą bo dokładnie dzisiaj miałam identyczną akcję: niedowierzanie, co ja narobiłam, chyba jestem w gruuuubo niewłaściwym miejscu ....i jak tu teraz uciec hahaha A zaczęło się parę dni temu, od snu, kiedy Bóg mi pokazał wyraźnie czego ode mnie oczekuje (...)
hANNA
UZDROWIENIE BÓLU KRĘGOSŁUPA
"Podczas podcastu <<Moc płynąca z dziękczynienia>>, kiedy modliłam się z Tobą, Pan uwolnił mnie z bólu kręgosłupa. Ucisk kręgosłupa miałam od roku. (...) Rehabilitacja chyba w piątek była zbyt intensywna, bo bolało tak, że nie mogłam się swobodnie poruszać. W sobotę po modlitwie ból po prostu minął. Dziś poniedziałek i nic nie boli".
"Podczas podcastu <<Moc płynąca z dziękczynienia>>, kiedy modliłam się z Tobą, Pan uwolnił mnie z bólu kręgosłupa. Ucisk kręgosłupa miałam od roku. (...) Rehabilitacja chyba w piątek była zbyt intensywna, bo bolało tak, że nie mogłam się swobodnie poruszać. W sobotę po modlitwie ból po prostu minął. Dziś poniedziałek i nic nie boli".
BEATA
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.
Lorem ipsum
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.
Lorem ipsum
XYZ
Widzka
XYZ
Magda